Gimnastyka mózgu. - King Kong i ojciec karmiący
Menu

King Kong i ojciec karmiący

Gimnastyka mózgu.

ojciec.karmiacy
Za King Kongiem pierwsza wizyta na basenie. To fajnie, bo to fajny rodzaj ćwiczeń, które King Kong lubi. Jako, że King Kong jest dzieckiem z orzeczeniem, podczas wyjść z przedszkola ojciec winien mu towarzyszyć, albo załatwić jakąś opiekę. Dla ojca to zrozumiałe, pomimo że obecnie uciążliwe... Objazdy powodują, że ojciec nie ma szans zdążyć wrócić do domu i pojechać jeszcze raz do przedszkola tak, by zdążyć na basen... Nie będzie jednak ojciec płakał jak... Jak kto? Bo przecież nie napisze ojciec, że jak baba... Komu płacz ujdzie z godnością? Chyba komuś kto cierpi. A ojciec stanowczo nie cierpi, więc zwyczajnie odwiózł King Konga, a potem połaził po jakiejś księgarni, poczytał jakąś gazetę i już mógł jechać na basen.

Gazeta była jedną z tych popularnonaukowych, a ojca uwagę przykuł artykuł o tuczeniu mózgu. Ojciec czytał kiedyś, że systematyczna gra w stary, poczciwy Tetris pozwala zwiększyć ilość komórek nerwowych w mózgu (prowadzono na ten temat badania), ale jak się okazuje nie tylko gra wszech czasów ma takie efekty uboczne. Jest takich rzeczy o wiele więcej, a wszystko zaczyna się od starego powiedzenia: „trening czyni mistrza”. Autor artykułu porównał mózg do mięśni i wskazał na atletów, którzy dzięki odpowiednim programom treningowym notują duży przyrost masy mięśniowej. Wystarczy zatem gimnastyka mózgu. Rozwiązywanie zadań, czytanie ze zrozumieniem, twórcze pisanie i co tam kto jeszcze wymyśli. Właśnie! Wymyślanie gimnastyki może być niezłą gimnastyką. Poza tym każda sytuacja nowa, w której zmuszamy do wysiłku szare komórki, oraz aktywność... fizyczna, ona również tuczy mózg. Bo mózg rzeczywiście (zdaniem naukowców) rośnie. Powstają nowe komórki nerwowe, nowe połączenia między nimi i powstają całe sieci neuronów. Grunt to nie zamykać się na nowe i nie popadać w schematy, być otwartym i twórczym. Ojca przy całym tym dobrodziejstwie dopadła jedna myśl czarna. Bo jeżeli jesteśmy zdolni do czarnowidztwa i do myślenia negatywnego, to znaczy, że istnieją w mózgu obszary za nie odpowiedzialne, więc siłą rzeczy wzmacniamy je jeśli czarno widzimy i coraz bardziej zamykamy sobie drogę do sukcesu. Ojciec zadrżał a potem pomyślał: „śmierć myślom negatywnym”.

Oczywiście ojciec zamierza przekuć to na swoje codzienne relacje z King Kongiem. Zawsze starał się rozwijać u King Konga elastyczność, ale teraz widzi, że ma to sens o wiele głębszy niż przypuszczał. Jak ojciec wyczytał dawno temu, niektórzy terapeuci obiecują, że ich działania terapeutyczne odbudują połączenia nerwowe zniszczone przez autyzm, na co inni terapeuci stukali się w czoło twierdząc, że odbudować się nie da, więc trzeba uczyć podstaw i starać się dojść jak najdalej w tym uczeniu (czyli stworzyć nowe połączenia nerwowe w mózgu). Cóż zwał jak zwał. Ojciec cieszy się, że można u King Konga wzbudzić ciekawość, że jest on zadaniowcem, dla którego nagrodą za wykonanie zadania jest kolejne zadanie (nawet mu tego obiecywać nie trzeba). Że udało się go przebudzić do tego, by kreatywnie podchodził do wszystkiego co widzi. To powinno zaowocować w przyszłości. A właśnie – artykuł kończy smutna myśl, że jeśli organizm zostanie przeciążony nadmiernym treningiem fizycznym, to może mieć to koszmarne konsekwencje – może się skończyć nawet kalectwem. I to samo dotyczy gimnastyki mózgu. Nie należy przesadzać. Szczególnie, szczególnie postępując z dziećmi i jeszcze szczególniej z dziećmi z wyzwaniami. Odpoczynek jest potrzebny, wakacje też coś dają, nie trzeba (nie wolno) zapychać dnia od świtu do zmierzchu kolejnymi zajęciami. Warto odsapnąć i dać odsapnąć.

Ojciec dochodzi do wniosku, że niezłą gimnastyką dla jego mózgu jest pisanie bloga. A może być przecież jeszcze lepszą. Ojciec zaczyna łapać coraz więcej kanałów w mózgu i myśleć w coraz inny sposób. A jak to jest z Czytelnikami, czy Wasze mózgi również się gimnastykują przy tym blogu?

Bilet do innego jutra. >

< Najlepsze dziecko na świecie.

Komentarze (14)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Renata Ulman - Bogusławska] e194169228010.ptim.net.pl

    A jakże :-) Odpoczynek jest bardzo ważny. Często o tym mówię, że dziecko z bardzo obciążonym OUN nie może być wożone na tylnym siedzeniu z terapii na terapię... A często się tak dzieje. Nie można jeszcze bardziej obciążać OUN, ale dać mu odsapnąć, zwrócić/ skierować uwagę na coś innego, np. relaks i nicnierobienie ;-) A mózg najlepiej się uczy i przyswaja jak mu coś sprawia przyjemność :-)

    Gimnastyka mózgu kojarzy mi się źle, tzn. sama nazwa. Ale tak, gimnastykuję swoje myśli przy Was i zostajecie na długo, długo. Pozdrawiam :-)

  • ojciec.karmiacy

    No właśnie może nie do końca wyszło to, co chodziło mi po głowie - że mózg najlepiej się gimnastykuje kiedy coś chłonie z przyjemnością:)

    a przeciążanie dzieci to problem, już językowo - kiedy powiedzieć, że są deficyty (czyli coś do nadrobienia) i wtedy wydaje się, że trzeba pracować, pracować, pracować.... A i tak powinno się zacząć od komfortu sensorycznego:)

    Dzięki, pozdrawiam!:)

  • Gość: [Aga] pool-173-68-249-19.nycmny.east.verizon.net

    Musze przyznac, ze wpisy na tym blogu gimnastykuja mnie przewlekle, tzn. nie tylko podczas czytania, ale daja mi do myslenia na dluzej. Wpis o pchlach w sloiku zyje we mnie do tej pory i na pewno wygenerowal duzo nowych polaczen w moim mozgu, a moze i przyrost masy. Z tym przyrostem masy to mam jednak pewne zastrzezenia. Czaszka przeciez nie jest z gumy, to jak ta masa mozgu tak zacznie przyrastac, to co dalej? wytrzeszcz oczu? wyjdzie nam uszami? czy moze zwykly obrzek? Wolalabym, zeby szlo w jakosc a nie w mase.

  • ojciec.karmiacy

    Dobra wiadomość jest taka - komórki i tak przyrastają, tylko nie poruszone myślą stają się obumarłe - pustynia w mózgu... Zresztą ile może mieć masy taki neuron?;)

    Dzięki, pozdrawiam:)

  • Gość: [Agata] n112ip6.pasjo.net

    hmm rodzice dzieci z wyzwaniami chyba częściej analizują na co ich dzieci stać. Chociaż na pewno nie wszyscy:) Może też nie zawsze to wychodzi;)
    Ale nie trzeba mieć dziecka chorego, żeby je przeciążać, to chyba niestety coraz większy problem bo dzieci nie widać na podwórku nie tylko dlatego, że siedzą przed komputerem ale też przez ambicje rodziców chcących zrobić ze swojej pociechy skrzypka, modelkę, naukowca i malarza w jednym...
    Komórki nerwowe się nie regenerują chyba jako jedyne ale wykorzystujemy tak niewiele mózgu, że nie ma z tym problemu:) mózg ma ogromną plastyczność, spokojnie można się pozbyć nawet połowy tylko potrzeba czasu;)

  • ojciec.karmiacy

    Zacytuję fragment artykułu:
    "Ale jak powstają nowe komórki mózgowe? Potrzebne są dwa komponenty: neuronalna komórka macierzysta i bodziec z zewnątrz. Cechą szczególną komórki macierzystej jest to, że regularnie się dzieli, tworząc w ten sposób nowe komórki. Ten materiał bazowy musi później zostać rozbudowany, ponieważ bez treningu komórki potomne obumierają. Za trening może służyć wszystko, na przykład czytanie..."

    Rodzice dzieci z wyzwaniami niestety często analizują na co nie stać ich dzieci...

  • Gość 150.254.98.24*

    Ja napiszę inaczej, przeważnie rodzice dzieci z wyzwaniami chcą aby ich dzieci były w przyszłości samodzielne na niczym innym aż tak nie zależy jak własnie na tym. Pewnie dlatego czasem przesadzają z ilością zajęć to ze strachu i ogromnej miłości ;) Pozdrawiam

  • ojciec.karmiacy

    to też oczywiście, chociaż jest coś co nazwałbym syndromem uciekającego czasu... jak my tak siedzieć możemy jeśli tyle do nadrobienia, no jak? czasem miewam coś podobnego... a przecież spokój też w tym wszystkim jest potrzebny. Tylko bądź tu człowieku mądry i ustaw sobie wszystko optymalnie;) pozdrawiam:)

  • mywork

    no, mój młody jak przez 2 miesiące miał przerwę w terapii to zrobił mega krok do przodu. Już się nawet zastanawiałam czy może faktycznie mu nie odpuścić ze wszystkim i niech se dziecię rośnie.............ale nie mam odwagi!!!

    ojcze, dla mojego mózgu czytanie twojego bloga to najczystsza przyjemność! Żadna tam gimnastyka ;-))))))

  • ojciec.karmiacy

    wiesz, najważniejsze jest moim zdaniem zaspakajanie potrzeb, jeżeli one są zaspokojone to wszystko powinno iść ok... poróbcie może testy kontrolne jakieś i będziecie mieć odpowiedź czy potrzeba terapii:)

    dzięki za ciepłe słowa:)

  • mywork

    no ale w sumie jakie testy? Ostatnio wydano mu diagnozę bo do przedszkola była potrzebna i też przy okazji zrobiono mu taki test rozwoju w różnych sferach (ale nie była to typowa porządna diagnoza funkcjonalna, raczej taka ogólna). Generalnie trzyma się norm, choć największe problemy są oczywiście z sensoryką i tu musimy trzymać terapię. Oprócz tego ma psychologa i logopedę po 2 x w tygodniu. I to wszystko, więc chyba nie jakoś dużo. Ponieważ są nadal problemy z mową i duże z rozumieniem mowy to logopeda powinien być, są problemy z zachowaniem - psycholog pomocny. No i w sumie nie ma z czego rezygnować. Może ten skok i tak by miał, nie wiadomo. Z cholernym mózgiem nigdy nic nie wiadomo, nawet u zdrowych osób. No taki organ zagadka :-)

  • ojciec.karmiacy

    to rzeczywiście nie ma z czego rezygnować:) myślałem, że macie jakąś terapię indywidualną, jakiś specjalny, dostosowany program... Są testy, które potrafią określić na poziomie jakiego wieku dziecko funkcjonuje i prognozują jak to się rozwinie w dalszej kolejności. King Kong miał raz taki test, zdaje się, że nazywa się Scheplera - ale nie wiem w jakim wieku dzieciom się go robi. Diagnoza SI może? Zależy kiedy robiliście, bo za często nie ma sensu...

  • mywork

    ojcze, diagnozę SI mieliśmy w styczniu, więc nie ma sensu teraz robić. Tak myślałam żeby w rocznicę zrobić, żeby określić jakie są postępy. Ten test o którym piszesz jest super, ale niestety u nas tylko prywatnie można zrobić za ok. 600 pln w tej chwili. No nie mam kasy i tyle. Z resztą ten test uważam ma sens jeśli po nim robi się terapię indywidualną a to kolejne 250 pln miesięcznie. Wszystko kasa, kasa, kasa..........a raczej brak kasy :-(.
    Ech....

  • ojciec.karmiacy

    to i tak nie jest dużo za terapię... my swego czasu płaciliśmy 450 tygodniowo i jeszcze przyszła podwyżka. Może gdzieś w Poradni Psychologiczno Pedagogicznej zrobią Wam jakiś test? Zresztą, może zwyczajnie warto poczekać i się nie stresować. Zaufać dziecku...

Dodaj komentarz

© King Kong i ojciec karmiący
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci